Spływy kajakowe Wolbórka - opis szlaku

Wolbórka to najpóźniej eksplorowany przez nas bo w lipcu i wrześniu 2008 roku interesujący, lewy dopływ rzeki Pilicy. Rzeka o długości 48,8 km źródła swe bierze w lasach koło Tuszyna blisko trasy Łodź - Katowice. Płynie przez Wzniesienia Łódzkie i Równinę Piotrkowską, aby wpłynąć do Pilicy poniżej Tomaszowa Mazowieckiego. Lipcowa aura i niewiadoma ilość wody w rzece powodują naszą ciekawość na wyjazd do Będkowa i przepłynięcie naszego ostatniego zaplanowanego dopływu Pilicy. Szlak Wolbórki jest łatwy, ale uciążliwy o czym przekonaliśmy się sami płynąc przez 8 godzin 24 km. Ostatnie 6 km do ujścia przepłynąłem z Radkiem 2 m- ce później 27 września 2008 i powtórzyliśmy cały odcinek następnego dnia.
Wolbórka to szlak na znakomity survival do pokonania najlepiej kajakami polietylenowymi, ale pod okiem instruktorów. Uregulowane koryto posiada dużą ilość jazów, zastawek i progów, dzięki czemu woda w tej rzece się utrzymuje. Może służyć do wprawek kajakowych przed trudniejszymi, zwałkowymi i górskimi rzekami.
Dla mało doświadczonych kajakarzy trasa na 2 dni pod warunkiem wcześniejszego pływania i opanowania sztuki na różne sposoby wsiadania i wysiadania z kajaka. Satysfakcją dla wszystkich będzie spłynięcie minimum 8 niewielkich progów, a i kilkunastu, jeżeli umiejętności i sprzęt na to pozwolą. Uważam, że jest to najtrudniejszy szlak ze wszystkich dopływów Pilicy, ale tak jak na pozostałych rzekach można się wyciszyć i poczuć cząstką otaczającej przyrody.

W Tomaszowie Wolbórka jest ciekawym odcinkiem rzeki, w ładnej zieleni i przy pewnych rozwiązaniach szlak mógłby być dostępny dla wszystkich. Kajaki zwykłe szklaki należy raczej wykluczyć z wędrówki, ponieważ na naszych polietylenach betonowe i kamienne progi pozostawiły głębokie rysy. Stopniując nasze pobliskie, piękne rzeki edukację kajakową należy zacząć od Pilicy na łatwym, oznakowanym szlaku od Maluszyna do Mniszewa, później dopiero poznajemy jej dopływy takie jak: Luciąża, Czarna Maleniecka, Drzewiczka, Wolbórka.
Zaczynamy w samo południe na 30 km od ujścia wodując kajaki na prawym brzegu przed mostem drogi
716 w Będkowie. Rzeka w tym miejscu ma maksimum 40 cm głębokośći i 5 metrów szerokości, ale dla naszych kajaków to wystarczy. Najbliższą osadą do której dopłyniemy będzie po 2 km Grobla.
400 metrów przed mostkiem w Grobli jest nieczynna zastawka więc bez problemu płyniemy. Na lewym brzegu starej osady młyńskiej gospodarstwo z nowym domem, nie ogrodzone, pilnowane przez spuszczone psy, więc trzymamy się lepiej wody i podpływamy pod mostek z lewej strony, przechodzimy pod nim, wodujemy ostrożnie kajaki bo są kołki i płyniemy dalej.
Z prawej strony pod mostkiem jest przepływ dostępny dla kajaków polietylenowych, ale z dużą ostrożnością.
800 metrów za Groblą mały spływalny prożek.
Na 26 km od ujścia mamy na lewym brzegu wieś Ceniawy i betonowy most. Na długości 1 km za Ceniawami są 2 kładki i na lewym brzegu ruiny młyna. Podpływamy pod zastawkę wysokości 1,5 metra.
20 metrów przed nią dobijamy do łagodnego brzegu i lewą stroną przenosimy kajaki. Niestety za chwilę musimy je przerzucić przez siatkę ogrodzeniową.
Za siatką mamy jeszcze uciążliwe wodowanie kajaków na wysokim wybetonowanym brzegu i płyniemy dalej.
Przenoska nad tą przegrodą wydaje nam się wtedy bardzo uciążliwa, ale nie wiemy co nas dalej czeka.
Po 0,5 km płynięcia prostą rzeką dobijamy do mostku drogowego w Drzazgowej Woli (24,5 km). Po następnych 600 metrach, rzeka prawie nam zarosła, że trudno płynąć i w wysokich trzcinach dopływamy do następnego jazu. W zasadzie nie dopływamy, ponieważ przeszkadza nam w tym rodzina łabędzi, która wypełniła sobą całą przestrzeń wąskiego pasma wody i nikt z nas nie miał ochoty wedrzeć się pomiędzy te wielkie ptaki jako pierwszy. Siłą mojej perswazji łabędzie otrzymują szybką szkołę skakania i możemy sprawdzić co dalej.
Zastawka 1,5 m z wysoką kładką, dla kajaków nie spływalna i żadnego wyjścia z brzegu. Pokrzywy i trzcina na ponad 2 metry i pytanie kto pierwszy się w to ładuje. Wychodzi nie wiem dlaczego na Marka, który rąbie 30 metrowy korytarz wiosłem, ja poprawiam za nim, aż obchodzimy zastawkę lewym brzegiem. Oczywiście jesteśmy w krótkich spodenkach, a Asia w sukience.
23,5 km most drogowy Lubiatów – Łaknarz i dalej przez kilometr rzeka płynie dosyć wąsko, koryto jest zarośnięte, więc trzeba się prawie przedzierać. Super zabawa, która się dopiero zaczyna, bo zaczynają się progi wysokości ok. pół metra wszystkie spływalne, ale z rozwagą. Kilometr za mostem pierwszy spływalny całą szerokością, drugi po 400 metrach, trzeci 200 metrów dalej pod kładką lewą stroną spływalny, czwarty środkiem spływalny, piąty 400 metrów dalej, po lewej wieś Brudaki po prawej wieś Świątniki. Szósty próg kamienny, następne 400 metrów dalej. Z daleka widać po prawej stronie Wolbórz i powoli wpływamy w ładny szpaler drzew przed Bogusławicami.
Siódmy próg przed drewnianym mostkiem, gdzie po lewej stronie jest słynna Stadnina koni w Bogusławicach, a po prawej stronie pochodzący z 1065 roku Wolbórz. Próg ten spływalny jest środkiem, ale tylko i wyłącznie polietylenem.
Jesteśmy na 18 km od ujścia rzeki, przed nami most drogi Wolbórz - Ujazd, przed mostem z prawej strony ujście lewego ramienia Moszczanki.
17 km na lewym brzegu wieś Krzykowice i nowoczesna zastawka z kładką, ale niestety wyjście przed nią nie dostosowane dla kajakarzy. Bardzo stromo po betonie, lewą stroną przenosimy kajaki. Po prawej stronie w oddali za gierkówką widać magazyny Auchan, a więc zbliżyliśmy się do cywilizacji. Kilkaset metrów dalej jest mostek, a za nim zniszczona zastawka i spływalny próg. Następny kilometr i następny mostek (odnowiony) i następna zastawka na szczęście nieczynna (pozostały tylko metalowe elementy) więc bez problemu płyniemy. Znowu mostek i na lewym wzniesieniu widać kościół w Chorzęcinie. Rzeka nam się rozszerza na szerokość ok.15 metrów. Dopływamy do młyna w Chorzęcinie i jesteśmy na 14,4 km od ujścia. Przed nami piękny widok starego, pracującego młyna. Wysoki jaz, koło młyńskie jeszcze pracuje, podjeżdżają ludzie ze zbożem. Podpływamy bez problemu na prawy brzeg, odpoczywamy i przenosimy kajaki. Czynny młyn to nie lada atrakcja turystyczna. Od młyna płynie się super, brzegi rzeki powoli otacza szpaler drzew, który się ciągnie, aż do Zawady. Po 400 metrach mostek drogi Godaszewice - Studzianki, a po następnym kilometrze płynięcia ujście Moszczanki z prawej strony i znowu mostek. Kilkaset metrów i następna zastawka, którą obchodzimy lewą stroną, ale można również prawą. Kajaki przenosimy za próg który może być spływalny, ale tylko kajakami polietylenowymi. Zbliżamy się powoli do wsi Zawada położonej na lewym brzegu i mamy następną zastawkę. Jest 10 km od ujścia. Zastawka z kładką - rok budowy 1967. Kajaki przenosimy lewym brzegiem. Zbliżamy się do mostu na Zawadzie, pod mostem wodowskaz i pierwsza mielizna, z trudem ale płyniemy. Jeszcze kilkaset metrów i przepływamy pod mostem drogi Warszawa-Katowice. Pod mostem mały, spływalny prożek i nurt zaczyna przyspieszać, my również bo błękitnego nieba coraz mniej. Rzeka wije się wzdłuż trasy, zmieniając co chwila kierunek, po prawej stronie zaczyna się las, przepływamy pod rurami wodociągu Tomaszów Mazowiecki - Łódź. Dalej po lewej stronie już w granicach miasta nieźle się ktoś urządził, teren wygrodzony po samą rzekę bez możliwości przejścia i wyjścia i dopływamy w końcu do mostu przy ulicy Mostowej (przedłużenie Hallera). Po stromym podejściu kajaki przenosimy lewą stroną przez ulicę. Ruiny młyna na prawym brzegu. Za mostem mały próg, którego nie powinniśmy spływać, chociaż można próbować prawą stroną, często zatrzymują się za nim jakieś kłody, gałęzie, etc.
Piękny lipcowy dzień niestety nam się skończył, więc spływ Wolbórką dokończyłem z Radkiem 27 września i powtórzyliśmy 28 września.
500 metrów za mostem na Mostowej - mały spływalny próg i metalowa kładka. Ponad kilometr dalej most na ulicy Legionów i następny próg, bez problemu płyniemy. Jest 5 km od ujścia, zbliżamy się do centrum Tomaszowa, z prawej strony dużo ładnej zieleni. Następny kilometr i most na ulicy Warszawskiej, a pod nim 1,5 metrowy próg o kącie nachylenia 45 stopni . Nie powinniśmy go spływać, najlepiej kajaki przenieść prawą stroną, jest to trudny i mało bezpieczny odcinek rzeki. Spływ możemy zakończyć w parku po prawej stronie przed mostem.
Po lewej stronie Zakłady Filców, metalowa kładka i wpływamy w piękny, stary park znajdujący się po prawej stronie, dalej muszla koncertowa i następny próg, wygląda na to, że była tu kiedyś zastawka - spływamy. Zbliżamy się do mostu na ulicy Nowowiejskiej - 3 km . Przed mostem po prawej stronie stadion i hala OSIR, a pod mostem sporo kamieni i małe bystrze. Po 600 metrach mostek dla pieszych na ul. Zgodnej, a po następnych 400 metrach most na ulicy Szczęśliwej i bystrze z progiem. Zostają nam jeszcze ok. 2 km do ujścia. Kilkaset metrów dalej mostek dla pieszych – połączenie ulicy Nadrzecznej z ulicą Kępa. Po prawej stronie Schronisko dla zwierząt.
Na 1 km od ujścia most kolejowy na linii Tomaszów-Radom, a 400 metrów przed ujściem rzeki do Pilicy mamy poważną przeszkodę w postaci rury w poprzek rzeki i mało widoczne ujście rzeki Czarnej z lewej strony. Rury przy tym stanie wody ani pod, ani nad nie da się przeskoczyć, a nie chce nam się również tego dziwoląga w pokrzywach obchodzić.
Podpływamy więc, wdrapujemy się na nią, kajaki bierzemy za fraki i przerzucamy na drugą stronę. Parę metrów dalej jest most na ulicy Wapiennej, a pod nim mały próg z bystrzem, z dużą rozwagą z prawej strony spływamy.
Jeszcze kilkaset metrów i wpływamy na naszą piękną Pilicę. Celem naszej podróży jest Ośrodek Przystań w Tomaszowie więc po prawie 3 km Pilicą pod prąd znaleźliśmy się u celu. Spływ możemy również zakończyć u ujścia gdzie można podjechać samochodem, odebrać uczestników spływu i kajaki.

PrzystańRzekiWolbórka
Uwaga! Mamy nową stronę: www.amber.travel
www.amber.travel Zapraszamy! Wiele nowości!
Już niedługo nowa strona całkowicie zastąpi tą.